czwartek, 21 kwietnia 2016

Od Emilie

  Siedziałam z Luc'em w piekle. Wszędzie słyszałam stłumione, słodkie krzyki cierpienia dusz które tu trafiły. Podszedł do nas Damon, dumny jak nigdy, jakby coś dopiero odkrył. Lucyfer wyglądał równie dumnie.
-A więc dlaczego mnie wezwałeś panie? - spytałam ciekawa.
-Bo ustaliliśmy w końcu kim jesteś... ale też wiemy, kim jest twoja siostra.
-Słucham. - westchnęłam prostując się.
-Macie innych ojców... ale każda z was jest wybrana przez piekło i niebo. Gabriela jest wybranką nieba a ty... piekła.
-Czyli byłam jakby...
-Nasieniem diabła. Moim. Jestem twoim prawdziwym... jakby... ojcem. To ja cię stworzyłem i chciałem byś się urodziła. Jako mała dziewczynka nie bałaś się ''potworów'' w szafie. A Gabi się bała. Nigdy nie bałaś się ciemności, a Gabi wręcz przeciwnie.
-Ale nie mam wyboru?
-Znaczy... jakiego wyboru? - spytał Damon.
-Wyboru czy chcę być wybranką czy nie. - sprostowałam.
  Damon i Luc spojrzeli po sobie.
-Masz. - odparł Damon za Luca.
-Ale już wybrałaś...
-Nie. Chciałam zobaczyć jak to jest...
-Według mnie... - pogładził mnie po policzku Luc. - już wybrałaś.
-Myślę inaczej... chcę wybrać. Ale nie teraz. Dajcie mi czas.
-Nie możesz odejść.
-Jednak ja podejmę decyzję sama. - uparłam się.
-Masz na to miesiąc. A na ten czas wykonujesz pierwsze zadania.
  Spojrzałam na Luca zaskoczona przekrzywiając głowę.
-Nikt na razie o tobie w piekle nie wie. W niebie też, chyba, że twoja siostra czy ten aniołeczek zdążyli już powiedzieć o tobie. Ale na razie zajmij się siostrzyczką. Wiesz, co do ciebie należy?
-Tak, Panie.
-Doskonale. Ty - zwrócił się do Damona. - pilnuj ją.

  Zniknęłam z piekła a wróciłam na ziemię. Była jedenasta, a ja znalazłam siostrę z łatwością. Nie trudno to zrobić, bo jesteśmy takie same. Jestem żywą nawigacją Gabi i jedyną osobą odporną na jej umiejętności, tak mówi Lucyfer.
  Weszłam bez pukania do środka, była sama. Nie czułam obecności anioła ani nikogo innego. Działałam pod wpływem samego Lucyfera, nie byłam teraz sobą, nigdy nie jestem sobą gdy uaktywnia się we mnie demon.
  Pchnęłam siostrę na ścianę i przygwoździłam ją do niej.
-Em...Emilie! - wykrztusiła.
-Nie wzywaj żadnego swojego anioła, mamy sprawę do załatwienia. - powiedziałam dziwnym, przerażająco brzmiącym głosem.
-Znam ten głos... - zadrżała Gabi.
-Każdy go zna.
-Emilie... co...
-Nie ma teraz Emilie. Jestem ja. Sam Lucyfer.
-Wszedłeś do świata żywych?! - wykrztusiła. - Nie możliwe...
-Dzięki twojej siostrzyczce było to możliwe.
-Co ona zrobiła?
-Nie ma już Emilie, jestem ja.
-Ona wróci...
-Jeśli jeden z aniołów dowie się o tym, że wstąpiła w szeregi piekła, to sam ją zabiję na twoich oczach. Wyrwę każdą część jej ciała, a wtedy stracisz swoją drugą połowę. Będziesz słabsza.
-Co to znaczy? - spytała.
-To, że jesteście nierozłączne. Gdy jedna zginie druga staje się słabsza.
  Dokończ dzieło za mnie. Tylko jej nie zabijaj. - usłyszałam głos Lucyfera.
  Wróciłam do siebie.
-Emilie!
-Zamknij się bo nie ręczę za siebie.
-Błagam, wróć... Wróć do dawnej Emilie...
-Dawna Emilie? Jej już nie ma. - zaśmiałam się. - ale jeśli anioły o mnie wiedzą to będą chcieli dopaść. Zrób wszystko, by ich powstrzymać. Bo będą chcieli mnie zabić albo więzić, a Lucyfer wtedy wyjdzie z piekła i zacznie mordować więcej ludzi niż ktokolwiek przez całe istnienie.
-Co mam niby...
-Powiedz, że zrezygnowałam z piekła, byłam tu dziś i pomogłaś mi z tego wyjść.
-Nie mogę kłamać...
-Sama nie wiem czego chcę. Muszę do tego dojść sama. Lucyfer dał mi miesiąc, więc wy też mi go dajcie. Nikomu specjalnie ważnemu krzywda się nie stanie, jeśli dotrzymacie słowa.
-Zobaczę co da się... ehm... zrobić... ale puść mnie.
  Puściłam ją i poszłam w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?!
-Zabawić się. Pamiętaj co mówiłam. Muszę wszystko przemyśleć.

  Szłam wieczorem po mieście i poszłam w stronę domu. Jednak gdy minęłam dom Stefana cofnęłam się i zapukałam. Otworzył mi, a ja weszłam do środka nie proszona i z uśmiechem rzuciłam się na niego. Całowałam go namiętnie, jednak ja robiłam to bez konkretnego powodu. Ale sam mnie zignorował, a więc pragnęłam zemsty.
  Nie panowałam nad sobą już, to było zbyt silne. Nie dawałam rady panować nad żądzą zabijania. Sprawiało mi to wielką radość. Słyszałam w głowie głos który zabraniał mi to robić, brzmiał jak głos Gabi. Jednak nie chciałam przestać mimo wszystko.
-Nie powinniśmy... - zaczął Stefan.
-Jestem tu. Jestem z tobą. Jesteśmy razem. - szepnęłam do niego.
-Jesteś cudowna... - szepnął. - Każdy chciał cię mieć... a teraz mam ciebie... teraz.
-Masz. - uśmiechnęłam się. - Masz mnie całą...
-Tak seksowna... moja... - usłyszałam jego myśli.
  Nie tym razem.
  Gdy chciał pierwszy raz mnie pocałować, odepchnęłam go na ścianę i ugryzłam go wysuwając swoje zęby. Nie wiem czy byłam wampirem, byłam chyba i demonem i wampirem... czułam się silna. I czułam, że mogę wszystko. Zaczął krzyczeć przeraźliwie z bólu, jad rozprzestrzeniał się po jego całym ciele bardzo powoli powodując bolące skurcze, pieczenie w gardle i ból kości. Nie można opisać bólu jaki mu własnie zadałam, a ja czułam przyjemne pieczenie w środku że on cierpi. Wyszłam zadowolona i poszłam przed siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz