niedziela, 10 kwietnia 2016

Od Gabi

Nienawidziłam siostry za to co zrobiła. Rodzice zaczęli krzyczeć a ja po prostu weszłam do swojego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Z szafy wyjęłam walizkę. Spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy. Robiąc to zadzwoniłam do Eryka. Dlaczego do niego? Nie wiem..
-Twoja propozycja nadal jest aktualna?-zapytałam.
-Z wyjazdem? Jak najbardziej. Za 5 min jestem pod twoim domem.
-Wychodzę przez okno. Nie zostanę tu ani chwili dłużej. Podjedź tak aby nikt cie nie widział.
Chwile później moja walizka była już na ziemi a ja schodziłam z drzewa. Nadal słyszałam krzyki rodziców pod drzwiami mojego pokoju. Miałam to gdzieś. Oni nigdy mnie nie zrozumieją.
Z walizką przedostałam sie przez ogrodzenie na drogę. Wpakowałam ją do samochodu Eryka i pojechaliśmy.
-Twoja siostra ma kłopoty..
-Nie obchodzi mnie to. -odparłam twardo.
Wyjeżdżaliśmy z miasta. Rodzinie nie zostawiłam żadnej wiadomości. Tak bedzie im lepiej. Beze mnie. Nawet Emilie stwierdziła że staczam sie na samo dno.. Po co więc ich w to mieszać? Niech zapomną o mnie.

*** Od Eryka ***

Gabi spała. Była już noc a my nadal jechaliśmy. Zerkałem na nią co chwile. Była śliczna lecz wychudzona przez narkotyki. Nie byłem na nią zły o to że brała. Rozumiałem. W tym wieku jej prawdziwa natura zaczyna się ujawniać. Wokoło niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy i ona też się zmienia. Większość potomków archaniołów nie radzi sobie z tymi zmianami i postępuje tak jak Gabi bądź odbiera sobie życie zanim ich stróż zdąży zainterweniować. Jednak kiedy zrozumie co się dzieje i zacznie uczyć panować nad swoimi zdolnościami itp, znowu wyjdzie na prostą. Znów bedzie dobrze.
Po północy zatrzymałem samochód na parkingu obok autostrady. Będąc na ziemi dłuższy czas nabyłem potrzeb ludzkich a w tym potrzeby snu. Gabi nadal spała więc postanowiłem do niej dołączyć cały czas jednak czuwając. Czeka nas dużo pracy. Muszę pomóc jej odkryć jej dar, nauczyć ją panować nad nim oraz bronić się i innych przed złem, demonami. Będziemy potrzebowali dużo czasu...

*** Od Gabi ***

Obudziłam sie już na mega zwale. Eryk jeszcze spał. Wysiadłam po cichu. Skierowałam sie do sklepu.. jednak nie weszłam przez drzwi. Poszłam za budynek. Tam oparłam sie o ścianę i wyjęłam z kieszeni małą foliową torebeczkę pełną cudownego proszku. Nie miałam gdzie zrobić sobie kreski wiec wysypałam trochę na nadgarstek i ułożyłam z tego prowizoryczna kreskę którą zaraz szybko wciągnęłam. 
Po chwili już czułam sie wspaniale a moje źrenice sie rozszerzyły. 


Poszłam do sklepu. Kupiłam dwie butelki półtoralitrowe wody niegazowanej, bagietki czosnkowe i gumy do żucia. Przy kasie kupiłam jeszcze paczkę fajek bo moją Emilie oddała rodzicom. Nadal byłam na nią zła. Najechała na mnie.. nie próbowała zrozumieć. Niby była moja siostrą bliźniaczką a jednak ostatnio czuję sie jakby była dla mnie kompletnie obcą. 
Wyszłam ze sklepu i skierowałam sie do samochodu. Eryk już czekał przy nim. 
-Dzień dobry.-powiedziałam.
-Widzę że dobry.-powiedział z założonymi rękami wpatrując mi się w oczy. 
-Nie twoja sprawa.-zaostrzyłam ton. 
-Skończysz z tym. 
-Powiedziałam że to nie twoja sprawa.
-Gabi ja Cie rozumiem ale też musisz wiedzieć że to nie jest sposób na radzenie sobie z problemami, z samą sobą. 
Wsiedliśmy i pojechaliśmy przed siebie. W pewnym momencie naszły mnie dobrze mi znane mdłości. 
-Zatrzymaj samochód!
Eryk zdążył tylko zajechać na pobocze jak wybiegłam z samochodu i zwymiotowałam. 
-Co sie stało?-zapytał kiedy wróciłam.-Dlaczego wymiotowałaś? 
-Nie wiem.. 
Narkotyki jeszcze działały i trochę jeszcze będą mnie trzymały. A potem? Może ponownie je wezmę? Jednak nie wiem.. Eryk jest dość przekonywujący i może nie kłamał? Z tym.. kim ja jestem, kim on jest i z resztą tego wszystkiego co mi sie nawet w głowie nie mieści? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz