Byłam w kropce. Nie specjalnie zastraszam swoją siostrę by dala mi czas do wybrania strony po jakiej chce być... a ja nawet nie wiem czy chce być kimś wyjątkowym. Anioły niedługo się o mnie dowiedzą a na razie w tym jednym miesiącu chciałabym wykorzystać to co mam teraz i mieć w dupie całą tę szopkę z aniołami i Lucyferem.
Zaskoczyła mnie nagła obecność Jansena, trudno było mi oderwać się od niego. Spędziliśmy czas między budynkami w tym samym miejscu całując się bez przerwy.
W końcu mój zdrowy rozsądek się odezwał i odsunelam go od siebie. Spojrzał na mnie dziwnie i jakby czegoś oczekiwał, wpatrywał się we mnie.
-Nie... - mruknęłam pod nosem. - Źle robimy...
-Ale co źle?
-Że się całujemy, tutaj...
-Możemy iść do mnie, nie ma problemu...- zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się lekko.
-Nie o to chodzi. Po prostu... - westchnęłam ciężko. - Nie mam ochoty...
-Coś nie tak?
Milczałam, błądząc wzrokiem po ścianach jednego z budynków.
Nagle wyczułam krew, i słodki zapach cierpienia, bólu i śmierci która aż prosiła się by dokończyć za nią dzieła. Moje oczy zmieniły się gwałtownie, minęłam Jansena jak gdyby nigdy nic i ruszyłam jak mówił mi instynkt.
-Gdzie idziesz? - usłyszałam za sobą głos Jansena.
Gdy podeszłam do parku obok stawu leżała dziewczyna. Robota wampira, była cała pogryziona i krwawiła. Dławiła się własną krwią.
-Skąd wiedziałaś...? - spytał zdziwiony Jansen.
-Czułam.
Nachyliłam się nad nią a ona wyszeptała "pomocy". Zaśmiałam się i pogładziłam ją po głowie.
-Ależ pomogę.
Złapałam ja za głowę i odezwałam ją. Krew zabrudziła mi koszulkę, opadły mi ręce.
-Znowu do wywalenia... cóż...
-Zaraz, co się dzieje Emilie?
-Właśnie... oderwałam głowę jakiejś dziewczynie... - odparłam naturalnie.
-Jak, kurwa?
Otrząsnęłam się.
-E...yyy...
-W co ty się wpakowałaś?
-W nic. - odparłam wymijająco i ruszyłam przed siebie.
Chwycił mnie za łokieć i pociągnął w swoją stronę.
-W czym ty siedzisz? Z kim? Po co?
-Czy to ważne?
-Co ty robiłaś gdy zniknalem?
-A Ty? Gdzie byłeś i co robiłeś? - spytałam ponownie. Milczał.- Właśnie. Teraz pozwól ze ja pomilczę.
-Wiesz, że możesz mi ufać i lepiej żebyś mi powiedziała...
-Daj mi spokój...
-To było zbyt dziwne żebyś tak po prostu odeszła czy skończyła temat...
-Tak? To patrz, jak elegancko potrafię kończyć nieprzyjemne tematy.
Przyciąfnęłam go do siebie i pocalowałam. Zamknęłam mu usta w najlepszy i najprostszy sposób. Gdy się od niego oderwałam nawet nie zdążył nic powiedzieć ani otworzyć oczu. Zniknęłam do domu, spakuje się i kupuje mieszkanie w mieście... musiałam opuścić rodzinę by jej nie stała się krzywda. Nawet nie wiem kim jestem i kim chciałabym być... ale Lucyfer zapewnia, że dobrze robie... ze mu pomogę... wiec chyba nic strasznego nie robie? Zresztą, uniknęłam tematu z Jansenem. Teraz muszę się ukryć przed aniołami.
sobota, 23 kwietnia 2016
Od Emilie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz