-Co się dzieje? - spytałam cicho.
-Od kiedy to masz? - spytała nagle Gabi.
-Ale co?
-Aurę.
Teraz widziałam białą aurę wokół Eryka i Gabi. Błądziłam wzrokiem.
Staliśmy przed naszym rodzinnym domem, a moja siostra domagała się wyjaśnień.
-Wytłumacz mi w co się wpakowałaś!
Zatrzymałam się zła i odwróciłam w jej stronę.
-A co cię to obchodzi?
-Jesteś w niebezpi...
-GÓWNO CI DO TEGO! Nie było cię... teraz wracasz, gdy wpadłam w gówno z którego nie wyjdę bo każdy, ale to KAŻDY na ulicy ma mnie za ćpunkę i dilerkę. Teraz przyjeżdżasz i mówisz że jestem w niebezpieczeństwie?! Każda z nas ma swoje życie, i nie mam ochoty byś się wtrącała w moje.
-Emilie, nie mogę cię tak zostawić z tym... nie masz pojęcia...
-Trzymaj się ode mnie z daleka. - odpowiedziałam z ciężkim sercem.
Zamarła.
-Nie możliwe, że stałaś się tak zimna jak lód...
-Wszędzie gdzie cię zobaczą będą pytać, będą błagać o wywiady. Będziesz w każdej ulotce, telewizji, na każdym ekranie w każdym domu i każdej gazecie. Bo jesteśmy takie same. I nie chcę, żebyś wracała. Nie było o tobie słychać, więc wracaj tam skąd przyjechałaś i nie wracaj. Ani nie pomagaj mi. Bo piekło to jedyna rzecz na jaką zasługuje.
-Emilie, te słowa mnie nie zniechęcą... - podeszła do mnie i zatrzymała za łokieć, gdy się odwracałam.
Pchnęłam ją z wielką siłą. Moje oczy podeszły czernią. Eryk zjawił się na miejsce Gabi osłaniając ją własnym ciałem.
-Bo nie ręczę za siebie. - Eryk aż dyszał wściekły.
-Romantycznie. A pamiętasz jak cię zdradził? - spojrzałam na siostrę. - Gówno mnie obchodzi, że jest aniołem... ach, poleciałaś na niego ze względu na anielskie pochodzenie? A może sama jesteś aniołem? Stąd ta biała aura... ha! Nie no nie wierzę! - zaśmiałam się.
Eryk uderzył mnie i odleciałam na ziemię.
-Pożałujesz tego. - powiedziałam wpatrując się mu w jego paskudne, anielskie oczy.
-Zmieniłaś się... - powiedziała Gabi.
-Nie poddasz się, nie? Zrozum, że nikt mi nie pomoże. Ja nie chcę pomocy. Chcę zabijać i chcę czuć smak śmierci osoby którą sama własnymi rękami udusiłam.
Siostra pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Ale daj sobie pomóc...
-To nie ma sensu. - zatrzymał ją Eryk.
-To moja siostra! Żadne słowa, nawet te które najbardziej zabolą, mnie nie zniechęcą do pomocy tobie! Jesteś moją drugą połówką!
Zaśmiałam się.
-Tą gorszą.
-Co?! Nie prawda!
-Jesteś aniołem. A ja byłam człowiekiem od urodzenia, w końcu wybrałam złą stronę. Dwie jak krople wody, ale każda z nas ma wyznaczone miejsce. Dobra i zła siostra. I od dziś jesteś skazana przez swoją pieprzoną naturę na ściganie mnie, dopóki nie odejdę z piekła.
Odeszłam.
Rano pojechałam do pracy. Wysiadłam z taksówki, dopadli mnie paparazzi a ja gdy ich zobaczyłam trzasnęłam drzwiami auta i poszłam w stronę szpitala.
-Czy pani skończyła z dilerką?
-Czy pani siostra wróciła do miasta?
-Co na to pani rodzice? Wybaczyli pani?
-Co na to obecni współpracownicy?
-Nie odpowiem na żadne z pytań. - przepchałam się przez tłum.
W szpitalu stał na środku korytarza znajomy lekarz, który chyba jako jedyny miał w dupie całą tą sytuacje z gazetami, dilerką i sądem. Nikomu tu nic nie opowiadałam ani nie żaliłam się, choć pielęgniarki starały się mnie nabrać na udzielenie rąbka informacji do swoich ploteczek.
-W końcu pani jest.
Minęłam go bez słowa.
-Czekałem na panią.
-Mówiłam, przejdźmy na 'ty'. - odparłam oschle.
-Emilie, czekałem na ciebie. Pasuje?
-Co takiego chcesz wiedzieć? Hm? Co dokładnie miałam w tej pieprzonej torebce? Czy może jak udało mi się wyjść zza krat z tak lekkim wyrokiem?
-Słuchaj, nie obchodzi mnie to... chcę się z tobą raczej umówić.
-Nie jestem tu szukając niespełnionej i nieprzemijającej miłości.
-Tylko spotkanie...
Przywarłam go do ściany.
-Nie mam ochoty na żadne zabawy w spotkania, nie chcę się z nikim umawiać, udawaj, że mnie nie znasz albo chociaz nie chcesz znać. Po prostu SPADAJ. - jeszcze raz pchnęłam go na ścianę. - I niech wszyscy się ode mnie odwalą.
Wyszłam do pracy. Pewne jest, że się ode mnie odczepił. I dobrze. Odpracuję karę i potem... zacznę żyć własnym życiem... sama. Od kiedy Jansen wyjechał wszystko się zaczęło komplikować a ja zaczęłam robić rzeczy których... nigdy bym nie zrobiła. A teraz... oddaję się pracy w piekle. Całkowicie. Dopóki go nie ma ja odpracuję nie tylko 'dług kary' w szpitalu, ale też w piekle.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz