czwartek, 14 kwietnia 2016

Od Emilie

  Gdy byłam na imprezie w mieście z Jansenem dostałam od mamy smsa, że Gabi uciekła. Zdenerwowana miałam się zbierać, ale mój towarzysz zatrzymał mnie i lekko potrząsnął. 
-Słuchaj, ona jest dorosła, niech robi co chce. Nie odgrywaj za nią matki i ojca.
-Teraz to moja wina...
-Siadaj, a ja... wezmę coś do picia. Co chcesz? - spytał, a ja naburmuszona odwróciłam wzrok.
-No nie obrażaj się, przecież mam rację, no nie?
  Westchnęłam i kiwnęłam głową.
-Coś mocnego. 
-To mi się już bardziej podoba. - uśmiechnął się i poszedł. 
  Po chwili poczułam parzący dotyk na moim ramieniu. Parzący oddech dotknął mojego policzka drażniąc moją delikatną skórę. 
-Nie możesz się z nim widywać. 
-Będę robić co będę chciała.
  Luc zaśmiał się przerażająco.
-No, akurat tu się mylisz. 
-Nic nam nie zagraża. Jest zwyczajny. 
-Zobaczymy, co przyniesie Ci ta znajomość. Tylko pamiętaj, nic mu nie mów. Jesteś ważna, a on to zniszczy. 
-To zwykła znajomość, przysięgam. 
-Mam taką nadzieję, Emilie. 
  Gdy zjawił sie Jansen, Luc zniknął z pola widzenia i słyszenia. Odetchnęłam, a przy Jansenie mogłam się trochę rozerwać. Piłam najmocniejszego drinka w tym lokalu i przy każdym łyku marszczyłam nos i brałam coraz większe łyki. 
-Zajebiste, nie? - spojrzał na mnie rozbawiony, najwyraźniej moim marszczonym nosem co kolejny łyk. 
-Lubię mocny alkohol. 
-A to nowość. 
-Myślałeś, że wolę delikatniejsze? - zaśmiałam się dokańczając drinka. - Chciałabym jeszcze...
-Przyniosę...
  Zatrzymałam go za ramię. 
-Mam pomysł. - uśmiechnęłam się tajemniczo. 
-Oświeć mnie.
-Chodźmy stąd. - wstałam z krzesła jak oparzona i podeszliśmy do baru gdzie facet robił drinki.
-Co podać?
-Hej... - spojrzałam mu zalotnie w oczy, opierając się o blat. - Mam nietypową prośbę... 
  Chłopak był młody, lekko zakłopotany i oczarowany spojrzał na mnie a ja wiedziałam do czego zmierzać. 
-Głupio mi tak o to prosić...
-Zrobię co się da...
-Mógłbyś użyczyć nam jedną butelkę wódki...? Tak wiesz... tej mocnej... mogę nawet dopłacić troszkę... 
-A umówisz się ze mną?
-Bywam tu prawie codziennie, przyjdę jutro. - mrugnęłam do niego a za plecami krzyżowałam palce. 
  Chłopak rozejrzał się dookoła, podał mi wódkę a ja puściłam do niego oczko i wyszłam z baru z Jansenem.
-Niezłe to było. - roześmiał się. - A na randkę z nim pójdziesz?
-Nie, chciałam tylko to, na co miałam ochotę. Teraz druga faza... zabierz mnie tam gdzie wczoraj. 
  Zaskoczony zrobił to, o co poprosiłam. 
  Na miejscu otworzyliśmy wódkę. Byłam trzeźwa, jak na to ile wypiłam w barze. 
-Patrz... 
  Przechyliłam butelkę i z gwinta pijąc, kręciłam się dookoła, po czterech sekundach podałam Jansenowi butelkę.
-Ohyda, ale spróbuj.
-Co...? - zaśmiał się.
-No daaaawaj. Proszę! 
  Zrobił to, ale sam wytrzymał sześć sekund. Zaskoczona wpatrywałam się w niego i tak zapowiadał się ten wieczór. Bez żadnych zmartwień... jak najlepiej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz