Odwiedził mnie ojciec.
-Jak się czujesz?
-Jestem duchem.. jak się mogę czuć?
-Rozumiem. Dokonałaś wyboru?
-Chciałabym zobaczyć Emilię. Ale sama. Bez żadnego zaprzęgu aniołów.
Gabriel wydał się zaskoczony.
-Pamiętasz siostrę?
-Czemu miałabym jej nie pamiętać?
-Tego chłopaka nie poznałaś wczoraj. Straciłaś pamięć z wydarzeń za życia.
-Emilie pamiętam. Kim był ten chłopak?
-Twoim aniołem stróżem. Byłaś z nim blisko.. odkąd sięga moja pamięć.
-Nie spisał się skoro nie żyję.
-To nie jego wina.
-A wiec czyja?
-Dokonałaś sama wyboru.
-Nie mógłbyś mi przywrócić pamięci? Jesteś archaniołem!
-Mógłbym ale to byłoby ryzykowne.
-Nie ważne. Chcę zobaczyć siostrę.
-Zgodzę się pod jednym warunkiem. Z nieba wyprowadzi cię Castiel a potem Cię doprowadzi do siostry. Nie będzie przy tobie w czasie spotkania z Emilie bo ma do załatwienia swoje sprawy ale po paru godzinach spotkacie się i oboje tu wrócicie. I jeszcze jedno. Emilie ma nie wiedzieć że ją obserwujesz. Musisz być niewidzialna.
***
Cass zaprowadził mnie gdzieś gdzie miała być moja siostra po czym odszedł i mówił ze przyjdzie po mnie jak skończy robotę.
Wyczułam siostrę. Pojawiłam się tam gdzie była. Widziałam wampirzycę która leżała ze złamaną ręką bezradna. Widziałam mężczyznę który był mi znajomy..
-Wszystkiego najlepszego, córeczko.-powiedział do Emilie.
Jeśli on jest jej ojcem.. to jest i moim? Może przyszywanym... bo w końcu podobno mam ludzką matkę..
Ale dlaczego on chcę skrzywdzić Emilię?
Byłam niewidzialna dla zgromadzonych, nie wiedziałam co robić. Późniejszy nagły zbieg wydarzeń zmusił mnie do ukazania się siostrze.
Młody mężczyzna strzelił do mojej siostry a ta upadła nieprzytomna. Wezbrała we mnie furia! W stanie w jakim byłam łatwo było mi stać się bardzo złym, mściwym duchem.
Krzyknęłam i z ogromną siła odepchnęłam faceta który skrzywdził moja siostrę a ten przeleciał przez całe pomieszczenie. Mój(?) ojciec spojrzał się na mnie przerażony.
-Gabi ale jak to możliwe.
-Zapłacisz za to co zrobiłeś Emilie.-powiedziałam typowym dla mojego stanu głosem z ogromną nutą wściekłości.
Ruszyłam na niego i odepchnęłam go. Przeleciał przez pokój i nabił się na jakiś wystający pręt. Nie czułam nic oprócz złości na niego.
-Gabi nie..
-Emilie też prosiła.
Odwróciłam się od niego. On już jest martwy.
Siłą woli(nie wiedziałam ze tak umiem) podpaliłam nieprzytomnego młodego mężczyznę (Klausa). Nie ważne czym jest.. już nie wróci.
Młoda wampirzyca patrzyła na mnie przerażona.
-Gabi.. jesteś duchem?
-Kim jesteś?
-Przyjaciółką.
Czułam to. Ona chciała pomóc mojej siostrze dlatego ja oszczędziłam.
-Zabierz Emilie w bezpieczne miejsce jak najdalej stąd. Zadbaj by nic jej się nie stało. Nie mów jej o mnie. Jak będzie potrzeba to kłam.
-Dlaczego?
-Jeśli będzie wiedziała kim jestem będzie chciała mi pomóc. Nie uda jej się. Mój los jest tylko w moich rękach. To do mnie należy wybór.
-Dobrze.
-Jedź do szpitala. Obok budynku jest samochód. Kluczyki są w stacyjce.
-Dobrze.
Była wampirem wiec bez problemu wzięła moja ranna siostrę na ręce i wyniosła z budynku. Patrzyłam jeszcze jak jadą.
****
Może i nie jechałam z nimi w samochodzie jednak pojawiłam się w szpitalu. Byłam niewidzialna rzecz jasna. Musiałam dopilnować że mojej siostrze nic już nie będzie groziło i że lekarze jej pomogą.
Szybka interwencja lekarzy uratowała moja siostrę. Teraz leżała podpięta do maszyn na sali. Spała.
Czekałam jeszcze parę godzin. Obudziła się. Amy była przy niej. Mnie nie widziały.
-Gabi.. gdzie jest Gabi???
-Nie rozumiem.. Emilie jesteś w szpitalu. Udało mi się Cię uratować..
-Przeszkodzili Ci pamiętam..
-Jak tylko Klaus do ciebie strzelił zaatakowałam go. On i twój ojciec.. już Ci nie zagrażają.
-Ale tam była też Gabi..
-Nie było jej.
-Widziałam ją..
-Ja jej nie widziałam..
Emilie była bliska płaczu. Wiedziałam ze jej marzeniem jest bym wróciła jednak jeszcze nie mogłam. A przynajmniej nie mogłam wrócić teraz do jej życia. Musiałam najpierw poradzić sobie z tym co mnie czeka.
***
Wróciłam do nieba. Zawołałam swojego ojca, Archanioła Gabriela.
-Tak córeczko?
-Dokonałam wyboru.
-A więc słucham.
-Chcę wrócić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz