niedziela, 12 czerwca 2016

Od Dean'a

Od Crowley'a


-Jesteś pewny ,że Dean się rozpada? - spytałem słygi
-Tak jest, nie panuje nad agresją, widocznie uszczelka hamująca jego przecieki agresji
znikła
-Doskonale
-Mamy się nią zająć?
-Nie! Ja to zrobię, wy śledźcie Deana
-Tak jest Panie.
Sługa sie oddalił pokłoniony a ja zniknąłem by się pojawić w zacisznym zakątku na polanie
razem z Emilie. Ja stałem dumnie wyprostowany i patrzyłem na zaskoczoną dziewczynę,
ale gdy spojrzała się na mnie czułem ,że coś jest nie tak. Cholera Lucyfer mnie uprzedził!
Co teraz? Nie dałem po sobie poznać zaskoczenia.
-A wiec jak się czujesz Emilie?-spytałem
Dziewczyna była zdezorientowana, przed chwilą spała a teraz śni jej się coś tak dziwnie realnego.
-Ja? W sumie to dobrze.
-Mogę ci zaproponować układ, oddam ci siostrę ale ty przyjdziesz do mnie i nigdy nie uciekniesz
ani się nie zbuntujesz i dorzucisz coś jeszcze, tak żebym na pewno wyszedł na plus.
-Siostrę?
Zrozumieniem jakich zmian dokonał Lucyfer w niej, chciała zapomnieć o siostrze więc zagrałem nieco inaczej.
-A może chcesz Dean'a? Oddam go.
-Zaraz zaraz mówiłeś o siostrze.
-O Deani'e
-Masz Dean'a?!
-Owszem
-To dlatego tak długo go nie ma - spuściła głowę w duł
-Możesz go odzyskać wystarczy jeden podpis
Rozwinąłem długą na 10 metrów umowę.
-Zawsze mogłam coś takiego podpisać?
-Tak, ale nie z samym diabłem.
Uniosła umowę i zaczęła przelatywać po niej wzrokiem.
-Ale mi wieki zejdzie z czytaniem
-Tu nie ma co czytać umowy są jasne
-A ja wole przeczytać.
Zmieniłem otoczenie, teraz we dwójkę jesteśmy w domu wymyślonym przez mnie.
Ona czytała a ja sączyłem whiskey.
http://i799.photobucket.com/albums/yy278/BonesMcCoy11/SPN/crowley.gif




Od Dean'a

Odnalazłem swój wóz, po prostu stał przed jednym z domów, podbiegłem by przytulić moją miłość,
szybko zajrzałem pod maskę i złość zaczęła mi się przelewać wraz ze łzami których nie było widać
a tylko powodowały gorycz w gardle.
-Sam ty jej poszukaj a ja odprowadzę impala- powiedziałem wsiadając do auta
Sammy podszedł do mnie wolnym krokiem, położył ramię zgięte w łokciu na sufit i spojrzał przez szybę, na mnie siedzącego przy kierownicy.
-A może ty pójdziesz po Emilie a ja zajmę się samochodem?
Spojrzałem się na niego przygryzając wargę i wysiadłem, poklepałem Sama po ramieniu.
-Zajmij się nią dobrze, ona teraz potrzebuje miłości.
Szedłem ze spuszczoną głową w stronę domu. Gdy stałem przed drzwiami dumnie się wyprostowałem i zapukałem.
Drzwi otworzyła mi Emilia. Przez dłuższą chwilę nikt nic nie powiedział, patrzyliśmy się na siebie.
-Kto to? -usłyszeliśmy głos dobiegający z domu
-Przyszedłeś tu do mnie? - spytała
Uśmiechnąłem się i przytaknąłem.
http://i1082.photobucket.com/albums/j370/Jezey/Supernatural%20Gifs/tumblr_mqiamnJzh01sp9fcho1_500-yep-grin_zps0dc44154.gif
-Nie po wóz?
-Po niego też, właśnie Sammy go już wziął.
Nagle rzuciła się na mnie i mocno przytuliła, odgarnąłem jej włosy z czoła i po chwili za Emilie,
która nic teraz nie widziała prócz tego co się dzieje  za mną, stanęła dziewczyna.
Komunikowaliśmy się głupimi gestami ja tylko mimiką ona całością, ale nic z tego nie wychodziło.
Emilia puściła mnie i zaprosiła do domu. Usiadłem w salonie nie spuszczając przyjaciółki
Em z oczu, w końcu gdy Emilie poszła do kuchni mogłem porozmawiać.
-Co znaczy ,że jest dziwna?-spytałem
-No dziwna i tyle, zrób czary mary i zobacz co się stało
-To nie wchodzi w grę.
-Bo wiesz wydaje mi się ,że wyparła kilka wspomnień, myślisz ,że to oznaki choroby psy...
-Nie, na pewno nie, hmmm... jakby zawarła jakiś układ z Crowley'em to pewnie bym wiedział.
-Kim? Co?
-Nic tylko głośno myślę
Po chwili przyszła Emilie z piwami i herbatą, do wyboru do koloru.
Nagle postać Em i Amy znieruchomiały, zastały się w czasie powoli wstałem rozglądając się
za przyczyną, ale na daremno, nie minęło 5 sekund gdy pojawiłem się przy stole w jednej z kafejek.
Przede mną siedział Cas a obok Sam. Anioł był wyraźnie zmartwiony
-o co chodzi? - spytałem
-Właśnie Cas, co jest? - dodał Sam
-Potrzebuje waszego wsparcia.
-Ty?
-Mam znieść ducha na ziemie.
-Co w tym takiego niebezpiecznego?- spytałem kpiąco, oparłem się i wyciągnąłem nogi
-To duch córki Gabriela, Crowley i Lucyfer mogą zechcieć ją mieć
-Crowley? -zaśmiałem się-on nic nie robi nie informując wcześniej mnie
-On chce żebyś tak myślał- mówił Cas nie zmieniając wyrazu twarzy, rzadko zmieniał mimikę, a jak już  to robił to zawsze rozbawiał tym wszystkich, miał w sobie pewną sztuczność anioła.
-Tego nie wiesz- spoważniałem
-Chciał zawrzeć układ z Emilią
-Chciał?
-Nadal chcę.
Sammy tylko słuchał naszej rozmowy, patrząc się w stronę osoby aktualnie mówiącej.
-To jego wina! Namieszał coś w Emili
-Pomożecie mi?- ciągnął Cas
-Jasne- odezwał sie w końcu Sammy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz