wtorek, 7 czerwca 2016

Od Emilie

   Cały czas słyszałam w głowie krzyki ojca, matki... śmiech siostry... potem płacz... wszyscy płakali. Mówili mi, że przeze mnie cierpią, a dwie osoby z tej całej trójki są martwi. Krzyczałam by przestali, a oni tego nie robili.

  Otworzyłam oczy zalana zimnym potem. Obok mnie siedziała Amy, gdy zobaczyła, że się wybudziłam dotknęła mojej ręki a ja zaraz ją zabrałam. 
-Spokojnie, to ja... Wszystko dobrze...
-Gabi... 
  Zabijesz ją. Zrobisz dokładnie to, co Ci każę. 
-Słyszałaś to? - spytałam przyjaciółkę.
-Nie...? A co takiego...?
-Nic... Już nic...
   Gabi jest zła, ona zabiła twoją rodzinę. Matkę wkrótce również zabije. 
-Wszystko okej? - Amy spojrzała mi w oczy.
-Chcę stąd wyjść. - zażądałam nawet na nią nie patrząc. 
-Ale...
-JUŻ! - krzyknęłam, a przyjaciółka zdezorientowana poszła do lekarza.

  W domu od razu coś mnie pokierowało do walizek z bronią. Złapałam pierwszą i ładowałam. Amy przyglądała się mi zdziwiona i nie mogła zrozumieć mojego zachowania. 
-Co ty robisz? 
  Milczałam, nie odrywając wzroku od broni. 
-Hej, Emilie! 
  Złapała mnie za łokieć a ja szarpnęłam się z jej dotyku. 
-Zostaw mnie. - wycedziłam przez zęby. - Daj mi spokój.
-Jak chcesz! - machnęła rękami i usiadła na kanapie.
  Aiden dziwnie mi się przyglądał. Uśmiechnęłam się do niego lekko a potem obserwowałam Amy. Gdy siedziała oglądając coś na laptopie cicho podeszłam do niej i przyłożyłam broń do głowy. Przyjaciółka zesztywniała i tylko oddychała powoli.
-Co ty robisz...
- Zamknij się. Wstawaj.
  Wstała, zdenerwowana nie ruszając się.
-Przepraszam... - zaczęłam płakać.
-Cokolwiek się dzieje, pomogę Ci...
-Nie. Jesteś wampirem. Nie pomagasz. Zabijasz.
-Nie skrzywdzę cię!
-Nie wierzę ci! Zamknij się! 
  Amy wybiegła z domu a ja wybiegłam przed dom. 
-ZŁAPIĘ CIĘ I ZABIJĘ! CZUJĘ TWOJE EMOCJE! BOISZ SIĘ!
  Zrobisz dokładnie to, czego sobie zażyczę. - usłyszałam śmiech i... potem cisza.
  Co ja narobiłam...? 
  Poczułam silny ból głowy, z nosa leciała mi krew. Poszłam do łazienki a w lustrze zobaczyłam swojego ojca. Potem jakieś głosy. Uderzyłam pięścią w lustro... zaczęłam przeklinać
-Co się ze mną dzieje...? - szepnęłam wpatrując się w krew kapiącą na kafelki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz