poniedziałek, 6 czerwca 2016

Od Gabi

Tej nocy pierwszy raz wydostałam się z piekła. Taa... ale tak jakby byłam nadal.. cząstka siebie w tamtej celi. Crowley nie wypuściłby mnie nie upewniając się że nie będę próbowała uciec. A poza tym miałam obstawę w formie demonów. Ale tak oficjalnie to miałam z nimi pracować a nie że byli moimi opiekunami(?)
Miałam pierwsze zadanie. Mój właściciel ulokował mnie w "nawiedzonym domu". Podobno jego wtyki donosiły że od czasu do czasu przychodzi tam grupa nastolatków łaknąca doznać trochę strachu. I ja im go zapewnię.

Pierwszej nocy już przyszli. Było ich sześcioro. Obserwowałam ich będąc dla nich niewidzialna. Rozkładali kamery po całym budynku. W salonie urządzili sobie swoja siedzibę.
-Dziś coś na pewno się wydarzy.-powiedział jeden z chłopaków.
Nawet nie wiedział jak bardzo miał rację.
Dochodziła północ. Wkroczyłam do akcji. Na razie delikatnie.
Siedzą w salonie.. co by tu zrobić. 
Spojrzałam się na drzwi prowadzące do piwnicy. Podeszłam do nich i powolutku je uchyliłam. Zawiasy były stare wiec trochę skrzypiały.



Wszyscy spojrzeli się na drzwi.
-Bingo! Mamy to! Adam bierz kamerę! Idziemy!-powiedział jeden z chłopaków.
We dwoje poszli do piwnicy mijając mnie..
Idioci..
Spojrzałam siew stronę okna gdzie dostrzegłam sylwetki demonów. Czekali tylko na mój znak. Mieli zablokować wszystkie możliwe wyjścia z tego domu. Myszki były już w pułapce.
Wiedziałam co czeka tych którzy zeszli na dół. Demony już pewnie ich zabiły. Umówiłam się jasno. Ja mogę wabić.. ale nie odbiorę własnoręcznie życia nikomu.
Po kilkunastu minutach pozostali zorientowali się że tamtych dwóch długo już nie wraca i ze nie mogą nawiązać z nimi kontaktu. Postanowili zejść za nimi. Nie musiałam się nawet starać.. wszystko poszło tak łatwo. Wystarczyło tylko "otworzyć im drzwi do śmierci..".
Nie schodziłam na duł. Słyszałam tylko głuche krzyki. Stałam w salonie i wpatrywałam się w okno. Chciałam wyjść.. przed dom. Popatrzyć w gwiazdy. Te emocje były mi nowe. Od dawna.. w sumie to od śmierci nie odczuwałam niczego podobnego.
Wpatrując się w las dostrzegłam postacie. To nie były demony. Te postacie otaczały jasne poświaty. Szły prosto do domu. Nim dotarło do mnie kim oni są zobaczyłam jak demony zaczynają z nimi walczyć. Chciałam przejść przed okno, wyjść z domu jednak nadal nie mogłam. Niewidzialna bariera uniemożliwiała mi to.
Poległ jeden anioł i demony, wszystkie z wyjątkiem jednego który zdążył uciec. Jeden z aniołów, archanioł zaczął iść w stronę okna. Wyciągnął rękę. Czułam bijące od niego dobro.
-Chodź córko. Jesteś wolna. -wyszeptał to tak jakby było to przeznaczone tylko dla moich uszu, bo było.
Spojrzałam na swoja dłoń po czym po chwili wahania wyciągnęłam ją w stronę okna a ona po prostu przez nie przeszła. Ruszyłam.
Archanioł Gabriel uśmiechnął się cofając rękę. Nic by nie dało to ze by mnie dotknął. Byłam tylko duchem.
-Chodź z nami. Wracasz do domu.
-Nie mogę..-powiedziałam a mój głos jak zwykle nie wydobył się z moich ust (bo nawet nimi nie ruszałam) ale wyłonił się echem z otoczenia jako.. taki dziwny mechaniczny odgłos jak ze starego radia.
-Możesz. Wywalczyliśmy twoja wolność.
 -Pójdę do nieba?
-Albo staniesz znów w zastępach niebieskich.
Ja, mój biologiczny ojciec(?) i reszta aniołów znikliśmy.

****

Byłam w niebie. Nie w swoim "raju" ale w niebie tak gdzie były wszystkie anioły. Jednak ja ukrywałam się w odosobnieniu. Chodziłam samotnie. Ukrywałam się? Możliwe. To wszystko było dziwne. Zaczęły wracać uczucia. A najsilniejszy był ból.
Nadal byłam tylko duchem.
Spacerowałam po starym moście w ogrodzie niebieskim. Uważałam na wszystkie szczelinki.



W końcu i tak wracałam do swojego pokoju. Nie było w nim nic, nic nie licząc firanki. Bo po co mi cokolwiek? Jakieś meble? Nie musiałam jeść, pić ani spać. Byłam duchem!

***

OD ERYKA

O uwolnieniu duszy Gabi dowiedziałem się parę dni po fakcie. Oczywiście wcześniej nikt nie był łaskaw mnie o tym poinformować. Byłem prze szczęśliwy!
-Gabrielu muszę ja zobaczyć..
-Nie jest to dobry pomysły Eryku. Ona nie jest dawna Gabi.
-Wiem ale..
-Słuchaj nadal oswaja się z tym co się stało, z tym kim jest i dokonuje wyboru. Albo stanie się taka jak my.. Będzie prawdziwym aniołem albo odejdzie do raju.
-Pomogę jej.. może być taka jak my! Tylu ludzi, wiernych kobiet poświęci, będzie gotowe poświecić swoje ciało dla słusznych celów anielskich. Może ona posiąść którekolwiek.
-To nie takie łatwe. Jej dusza anielska została przecież naruszona. Została przebita anielskim sztyletem! Jedyne co ja uchroniło przed całkowitą zagładą to to że w połowie jest ona człowiekiem.. przynajmniej była. Anielska część dzięki temu tylko została ranna a ludzkie ciało umarło. Inaczej byśmy już nie mogli jej ocalić, widzieć. Przepadłaby.
-Proszę. .Gabrielu.. tylko chwilę, daj mi ja chociaż zobaczyć.
-Dobrze..-westchnął.
Udałem się wiec w część nieba gdzie ona była. Zapukałem lecz nikt nie odpowiedział. Wszedłem do pomieszczenia.
-Gabrielo..
Zobaczyłem ją siedzącą na podłodze, naprzeciwko otwartego okna.



-Gabrielo..
Spojrzała się na mnie ale w jej oczach nie dostrzegłem dawnej Gabi. Ta wersja była mocno zraniona oraz obca. Ona mnie nie poznała.
-Kim ty jesteś..-jej głos nie wydobywał się z jej ust, był jak głos robota, ducha.
-Jestem Eryk.. nie poznajesz mnie Gabi?
Spojrzała się na mnie po czym znikła.
Mojego ramienia dotknęła ręka Gabriela.
-Zapomniałem Ci powiedzieć, wybacz.
-Co takiego?
-Ona straciła pamięć..

*******

OD GABI

Nie poznałam tego chłopaka, anioła. Choć był mi znajomy ale zarazem obcy. Bardzo dziwne uczucie. Znów znalazłam się samotnej części nieba. Było to moje ulubione miejsce odkąd tu jestem. Zobaczyłam białego gołębia. Podeszłam do niego i wzięłam go na ręce po czym wypuściłam.



Patrzyłam jak leci. Pozazdrościłam mu... On wiedział wszystko, kim jest.. co robić. A ja? Nie miałam pojęcia ani o tym kim jestem ani o tym co mam wybrać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz