poniedziałek, 30 maja 2016

Od Eryka

Całymi godzinami siedziałem w niebie. usiłowałem zrobić coś.. Musiałem coś wymyślić aby.. ją ocalić. Dobijałem się wiec do Archanioła Gabriela. Był w końcu jej biologicznym ojcem!
-Gabrielu.. trzeba coś zrobić.-powiedziałem załamany. 
-Nic nie zdziałamy Eryku. Musisz się pogodzić z tą sytuacją.
-Z tą sytuacja?! Z TĄ SYTUACJĄ?!!! Moja podopieczna nie żyje! Moja bratnia dusza! 
To ostatnie wyrwało mi się.. ale tego akurat nie musiałem ukrywać przed Archaniołem. On to wiedział.. nawet wtedy kiedy ja tego nie wiedziałem. 
-Eryku taki los wybrała. Sama podjęła decyzję o pójściu do piekła i to w dodatku sama. To nie była jej jedyna decyzja.
-O czymś jeszcze nie wiem?
-Eryku zapomnij.
Wściekły wyszedłem trzepiąc drzwiami. Skierowałem się do "rajów". Gabi umarła wiec jej dusza powinna znaleźć się w jej prywatnym raju. Oczywiście wstęp tam nie był akceptowany a wręcz był zakazany. Nie wolno było nam zakłócać spokoju dusz ale musiałem z nią porozmawiać. Dowiedzieć się dlaczego to zrobiła. 
Ominąłem straże... mam w tym praktykę. 
Szedłem teraz białym korytarzem z milionami drzwi. Siłą woli szukałem tych właściwych... Teleportowałem się tam.. jednak ku mojemu zaskoczeniu nie było tam nawet plakietki z imieniem i nazwiskiem mojej Gabi. Otworzyłem drzwi jednak za nimi nic nie zobaczyłem..
-Co jest...
Ktoś mnie wezwał teleportując mnie bo pojawiłem się w niebiańskim ogrodzie. Zobaczyłem Anielice Tamarę.
-Witaj Eryku.
-Co jest Tamaro? 
-Gabriel prosił mnie bym z tobą porozmawiała. Wiemy że przyzwyczaiłeś się do Gabrieli. Polubiłeś ją co nas nie dziwi w końcu w jej żyłach płynie krew podobna do naszej. Ta strata dotknęła Cie lecz nie możesz się poddać, zatracić. jesteś nam potrzebny. 
-Tamaro.. duszy Gabi nie ma w niebie.. Dlaczego?
-Eryku odpuść. 
I wtedy poskładałem wszystko w całość. 




-Nie ma jej i nie będzie. Sprzedała swoją dusze.
-Eryk..
Tamara nie dokończyła bo mnie już tam nie było. Byłem przy wejściu do piekła. Ja się nim dostane z łatwością lecz moja obecność tam osłabi mnie a jak za długo tam będę mogę potem nie odzyskać sił w takim stopniu jak silny jestem teraz. Musiałem zaryzykować. Nic innego się nie liczyło. Wszedłem tam. 
Teraz już ją czułem. Szybko skierowałem się tam gdzie jest jej ciało. Nie było nawet pilnowane. Leżało w ciemnym i wilgotnym lochu. Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do wyjścia. Czułem że trace siły. Nie natknąłem się nawet na żadnego demona. Co było dziwne. 
Wyniosłem ją z piekła. Akurat wschodziło słońce. Wtedy ją zobaczyłem. Była blada jak kartka papieru. Oczy miała zamknięte. Zaschnięta krew kontrastowała z jej blado trupią cerą.
-Gabi dlaczego..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz