Gdy wróciłam do domu zaczęłam sobie robić drinka. Nalałam do szklanki wódkę i trochę coli. Posmakowałam, dolałam jeszcze coli, drink okazał się idealny. Gdy przyszedł Jansen została resztka, wziął łyka i spojrzał na mnie zażenowany.
-Sama robiłaś?
-Tak.
-Chyba muszę cię nauczyć robić porządne drinki.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego.
-No jestem bardzo ciekawa, czy jesteś mistrzem w robieniu drinków. Jesteś tak samo beznadziejny jak ja.
-Nie doceniasz mnie skarbie. - parsknął.
-W ogóle... Jansen... możesz przypomnieć, dlaczego razem mieszkamy?
-Jak chcesz mogę się wyprowadzić...
-Nie,nie... z tobą... czuję się bezpieczniej. Czuję się dziwnie, ale jakby... nadal czuję, że jestem w niebezpieczeństwie...
-Gdyby cokolwiek się działo, masz mi powiedzieć.
-Pewnie. - odparłam i wstałam z krzesła.
-A ty gdzie?
-Miałam zamiar wpaść do Gabi... zrobić jej niespodziankę.
-Właściwie to...
-Tak, może nie powinnam jej robić problemu, może jest zajęta... - westchnęłam. - Zadzwonię... najpierw znajdę telefon...
Zostawiłam go w pokoju. Po pięciu minutach znalazłam telefon pod łóżkiem. Wracając do salonu usłyszałam rozmowę Jansena z kimś. Nie chciałam podsłuchiwać, więc chciałam się wycofać. Odwróciłam się na pięcie ale usłyszałam swoje imię.
-Nie możesz pozwolić, by Emilie przypomniała sobie wszystko. Szczególnie o Lucyferze.
-Jaki problem znów wyczyścić jej pamięć?
-Nie można zrobić tego drugi raz. Jest wyjątkowa, nie jest człowiekiem.
-Co to znaczy wyjątkowa?
Milczenie.
-Mów!
-Jest... eh... ma w sobie cząstkę Lucyfera... można ją zniszczyć ale nie wiem jak. Ale ty powinieneś wiedzieć chyba najlepiej co zrobić, mógłbyś dorównać sile Lucyfera, jesteś podobny do niego pod względem...
-Cas... nie wierzę jakoś w to, że ma w sobie cząstkę diabła!
Wyszłam zza ściany zaszokowana i spojrzałam na nich.
-Co to ma wszystko znaczyć...? Kto to jest?
Spojrzeli na mnie zaszokowani. Jansen poszedł powoli w moją stronę ale zrobiłam dwa kroki do tyłu.
-Nie zbliżaj się. Słyszałam... słyszałam jak... dorównujesz... Lucyferowi... usunąłeś mi pamięć..
-To nie ja, to Gabriel!
-Jaki Gabriel!?
-Archanioł, ojciec Gabi... znaczy... cholera! Em... daj mi wytłumaczyć...
-Co tu się dzieje!? Nie, nie chcę znać odpowiedzi... ja mam dość! Zostaw mnie w spokoju Jansen... i ty też! Jesteście chorzy!
-Emilie... ufasz mi...
-Ja... ja... ja nawet nie wiem, czy jestem przy tobie bezpieczna... nie wiem, czy nie zrobisz mi krzywdy skoro dorównujesz Lucyferowi! BOŻE! - krzyknęłam i zamknęłam się w pokoju.
Rzuciłam kurtkę na ziemię i zamknęłam drzwi na klucz. Rzuciłam go w lustro. Zsunęłam się po ścianie i zakryłam twarz dłońmi.
Jansen chciał rozmawiać, ale ja nie chciałam. Wpatrywałam się przez okno na zewnątrz, już spokojniejsza ale dalej nie wiedziałam co się dzieje.
Nie wychodziłam z pokoju do następnego dnia. Nie mogłam spać, bałam się. Nie mogłam nic zrozumieć, choć poświęciłam temu całą noc. Nie słyszałam Jansena, jego kroków.
Po godzinie otrzymałam SMS'a od Jansena. Chce mi wszystko wyjaśnić. Był dla mnie ważny. Czułam się do niego mimo wszystko przywiązana. Nie wiem czemu, czułam z nim więź. Mimo tego bałam się po ostatnich wrażeniach. Odpisałam mu, że zgadzam się i gdzie mam być.
Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i wyszłam z domu, Jansen nie czekał długo. Nie chciałam stać przy nim blisko, dalej odrzucał mnie strach przed tym, czego się dowiedziałam.
-Emilie... jesteś dla mnie... ważna...
-Co to wszystko znaczyło? - spytałam bezradnie.
-Gabi, musisz mi zaufać i o nic więcej nie pytać.
-Jak możesz mnie o to prosić?! - wybuchnęłam.
-Spokojnie... wiedz, że na pewno nie musisz sie mnie bać. Nie ważne kim i czym jestem.
-A kim i czym jesteś?
-Słuchaj...
-Nie, to ty posłuchaj. Nie myśl sobie, że bez ciebie sobie nie poradzę. Myślałam, że jesteś ze mną bo mnie lubisz... w sensie.. jesteś ze mną, że ze mną jakby mieszkasz. A ty tym czasem odgrywasz mojego bodyguarda?! Opiekunkę? Czy dziewczynę do towarzystwa w łóżku? Lubię cię! Nawet bardzo, ale boję się po tym co usłyszałam.
-Emilie, nie musisz się niczego bać, jasne? I słuchaj, co do...
-Gdzie jest Gabi? Ona o wszystkim wie? O tym czego ty nie chcesz mi powiedzieć?!
-Nie... nie wie. Ale daj mi...
-Chce się z nią zobaczyć...
-Była w szpitalu ostatnio i jest teraz w innym miejscu z Erykiem...
-Była w szpitalu? - spytałam, i zła spiorunowałam go wzrokiem.
-Emilie... - westchnął, zażenowany tym, że cały czas zalicza ''wpadki'' i nie uważa na to co mówi.
-Co się jej stało i gdzie to miejsce? - spytałam zła.
-Zawiozę cię...
-Sama sobie poradzę.
-Przecież nie masz prawa jazdy. - powiedział żartem.
-Jest coś takiego jak taksówki! - uniosłam ręce zła. - Do później. Czy kiedyś tam. - warknęłam zła. - Nie, wiesz co? Idę do baru, skoro wy wiecie więcej niż ja a mi nic nie wolno wiedzieć i macie tajemnice... a spadajcie! - machnęłam ręką i poszłam do miasta do baru.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz