-Co to znaczy?
-Anioły nie wiedzą, że mam w sobie cząstkę diabła... wolę, by to zostało tajemnicą.
-A co to zmieni?
-Jeśli zginę ja to twoja część również upadnie. Zostanie zniszczona...
-Powinni o tym wiedzieć, wtedy cie nie skrzywdzą.
-Daruj sobie. - westchnęłam. - Jestem potworem... - jęknęłam. - Teraz to zauważyłam...
-Przestań.
-Chodźmy porozmawiać do mnie, co?
Niepewnie spojrzała mi w oczy.
-Widzisz? Nawet nie możesz do mnie przyjść,bo się boisz, że dostanę ataku!
-Chodźmy. - powiedziałam stanowczo.
Pojechałyśmy taksówką do mojego mieszkania. Nie było w nim Jansena. Ostatnio go unikałam, a szczęście tak chciało, że w odpowiednich momentach gdy wchodzę do domu - jego właśnie w nim nie ma.
Gabi usiadła na kanapie a ja oparłam się o blat w kuchni tak, że mogłyśmy na siebie bez problemu patrzeć.
-Matka wie o mnie.
-Skąd?
-Nie wiem. - pokręciłam nerwowo głową. - Wiedziała kim się stanę, że będę musiała wybrać... Ale z jednej strony to mnie trzyma, uzależnia mnie...
-Przecież Ci pomogę...
-Nie możesz i nie chcę twojej pomocy.
-Dlaczego? - spytała i podeszła do mnie, lekko się odsunęła, jakbym ją oparzyła.
-Co to było? - spytałam.
-Co? - spytała wymijająco.
-Poczułam to. Boże... nie dotykaj mnie... ranię cię...
-Emilie...
-Zo...Zostaw... - odsunęłam ją od siebie delikatnie i poszłam do salonu.
-Emilie, to nic...
-Jestem potworem! Ranię ciebie! Co chwilę! Nawet jak nie mam tego na celu!
Poczułam napływ gniewu, podeszłam do stolika na którym były talerze, kubki i jakieś ozdobne szklane pojemniczki na świeczki zapachowe. Ręką wszystko to zrzuciłam na ziemię a Gabi odskoczyła do tyłu.
-Powinnam zdechnąć w piekle, w ramionach diabła, albo co gorsza samego Damona.
Skuliłam się na ziemi.
Siostra widziała, że jestem w rozsypce. Jestem załamana. Podeszła do mnie i pomogła mi usiąść na kanapie.
-To gorszy strach od tamtego który czułam...
-Tamtego? - spytała.
-Pamiętasz Daniela? - spytałam.
-Tak, przyprowadziłaś go do domu kiedyś...
Musiałam jej powiedzieć, by Gabi mogła zrozumieć dlaczego próbowałam przestać być człowiekiem i stać się inna, bezwzględna. Uczucie które dotknęło mnie po tym zdarzeniu... ból, cierpienie i gniew... strach... chciałam zatopić się w czymś, gdzie nic nie będę czuć. I brnęłam w zło.
Jednak siostra nie miała pojęcia co stało się naprawdę. Daniela poznałam gdy przyszłam na staż do Co tam? gdy oprowadzała mnie po redakcji przemiła Angie, która z biegiem czasu stała się moją kumpelą... ujrzałam Daniela. Był... był przystojny, nieziemsko cudowny. Gdy go zobaczyłam a on podniósł wzrok z jakiś papierów, nasze oczy się spotkały... to było coś... wow... pamiętam to do dziś. Był prowadzącym. Angie powiedziała mi wtedy, że robi imprezę w redakcji i czy chciałabym przyjść. Zgodziłam się ze względu na to, że Daniel również tam będzie.
No i się zjawił. Oparta o ścianę, jedząca czekoladowe ciasto, wpatrywałam się w tłum ludzi, nikogo nie znałam, oprócz Angie. Podszedł do mnie Daniel, skamieniałam i cała zestresowana przestałam jeść ciasto, a on zaczął rozmowę.
-Cześć, jestem Daniel. - przedstawił się. - Chcesz poznać resztę ekipy?
-Cześć, nie dzięki, jestem trochę aspołeczna.
-Yhm... - uśmiechnął się szeroko. - Ale ucieszyłbym się, gdybyś wyjawiła mi swoje imię.
-Ah, no tak, przepraszam... Jestem Emilie.
-Chciałabyś wypić coś...?
Uśmiechnęłam się i odłożyłam ciasto.
-A proponujesz coś dobrego?
-Jest tu barek dla VIP-ów, mógłbym Cię poczęstować zieloną wróżką, jest to drink, gwarantuję magiczne doznania.
-A więc prowadź.
Obudziłam się następnego dnia w jego apartamencie. Był obrzydliwie bogaty, widać to było po jego mieszkaniu. Wpatrywał się we mnie. A ja miałam okropnego kaca.
-Cześć.
-Hej.
-No, ta wróżka to rzeczywiście... odlot. Ale nic nie pamiętam.
Zaśmiał się i podał mi kubek herbaty.
-Nie wiedziałem jaką lubisz...
-Dzięki, biorę co dają. - uśmiechnęłam się lekko i wypiłam.
On dalej nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Wpatrywałeś się we mnie tak cały czas?
-Jesteś śliczna jak śpisz.
Milczałam lekko zarumieniona.
-Mogę cię pocałować? - spytał prosto z mostu całkiem poważnie.
Spojrzałam mu w oczy zupełnie zaskoczona.
-Całuj. - odparłam.
I tak się zaczęło. Od poznania go z moją rodziną do zupełnego koszmaru. Moja rodzina przyjęła go bardzo dobrze, mama była oczarowana a ojciec zachwycony. Był ideałem, a przynajmniej tak się wydawało nam wszystkim. Gabi też złożyła mi szczere gratulacje, byłam dumna, że mam takiego faceta i taką super zapowiadającą się przyszłość.
Tego pamiętnego wieczora miałam przygotować z Danielem kolację dla całej naszej rodziny. Siedziałam z nim w kuchni, nagle zadzwonił telefon Daniela.
-Odbierzesz? - poprosił mnie, bo on miał ręce w cieście.
-Jasne. - odebrałam i usłyszałam głos kobiety.
Dałam ją Danielowi gdy ten wytarł ręce o ścierkę.
-Cześć Martusia... tak, zwrócę ci twoją kurtkę jutro, może być? Oczywiście... Ja ciebie też. Na razie.
Przekazał mi telefon a ja wpatrywałam się w niego jak na kompletnego idiotę.
-Co to za Martusia? - spytałam ciekawa.
-Moja była.
Strzał prosto w serce.
-Często musi u ciebie bywac skoro zostawia nawet kurtkę.
-Emilie, o co ci chodzi?
-Sypiacie ze sobą? - spytałam prosto z mostu.
-Em, przecież mamy otwarty związek.
Po cholerę się na to godziłam.
-Racja. Sorry, że pytałam...
Następnego dnia w pracy umówiłam się specjalnie z kolesiem z mojego działu, który za mną szalał. Ale był potrzebny po to, by wzbudzić zazdrość w Danielu. Miałam z Kevinem biurko w biurko, dzielił nas korytarz i dwie szyby. Przyszedł Daniel, dowiedział się od Angie, że mam dziś spotkanie z Kevinem.
-Możemy pogadać?
-Nie ma o czym. - odparłam obojętnie.
Odwrócił krzesło w moją stronę.
-Chcę być tylko twój i w 100% twój. Przepraszam za to co było wtedy.
-Nie chcę przeprosin.
-A co mam klękać? - spytał ironicznie, lekko wkurzony.
-Pewnie. - parsknęłam.
A on uklęknął i przyrzekł mi, że od dziś jesteśmy w prawdziwym związku.
Największy błąd mojego życia popełniłam właśnie w dzień w którym dałam mu szansę. Pewnego dnia obudziłam się w domu rodzinnym, a wtedy nocował u mnie Daniel ze względu że razem dokańczaliśmy projekt do pracy.
Weszłam do łazienki, drzwi były otwarte. Zamknęłam za sobą drzwi, gdy się odwróciłam zobaczyłam jak Daniel siedzi na oparciu wanny i odpala z fifki dopalacza.
-Co ty robisz? - wykrzyczałam. - W domu moich rodziców palisz dopalacze?!
-Cicho, zamknij drzwi.
-Nie wierzę... - odwróciłam się do drzwi a on stanął przede mną zagradzając mi drogę.
-Dzięki temu po każdej imprezie firmowej jestem żywy, jestem w stanie funkcjonować. Spróbuj...
Popełniłam najgorszy błąd w życiu gdy zgodziłam się na pierwsze spalenie dopalaczy wraz z Danielem. Ale byłam zakochana. Nie widziałam świata poza Danielem.
Z czasem zaczął stawać się agresywny. Brał tego więcej i przed każdą okazją i każdym naszym wyjściem. Od czasu gdy się do niego wprowadziłam każda noc po powrocie skądkolwiek wyglądała tak, że kończyła się wielką awanturą. Pamiętam doskonale jeden z wieczorów z którego wracaliśmy, była to rocznica ślubu rodziców, byłam zaproszona wraz Danielem, wtedy sporo spalił przed naszym przyjściem do restauracji.
Po powrocie byłam wściekła. Zachowywał się okropnie i agresywnie w stosunku do taksówkarza i kelnerów. Mama zauważyła dziwne zachowanie Daniela, ale zapewniłam, że jest dobrze. Jak bardzo się myliłam.
-Zachowałeś się chamsko, jak ostatnia świnia w stosunku do taksówkarza, no i nie tylko. - odparłam wściekła rzucając buty w kąt.
-Ta? A ty nie lepsza!
-Słucham? - odwróciłam się do niego.
-Widziałem jak się do niego kleiłaś, jak jakaś ździra.
-Przesadziłeś. - odparłam zła i ruszyłam do drzwi.
-Zaczekaj, Emilie, przepraszam.
Jednak nie chciałam go słuchać.
-ZACZEKAJ! MÓWIE COŚ DO CIEBIE!
Gdy zaczął krzyczeć, agresja aż od niego buzowała. Ukryłam się w łazience zamykając drzwi. Jednak stało się najgorsze. Wyważył drzwi i złapał mnie za włosy, ja siedziałam skulona pod ścianą. Wytargał mnie z łazienki i bił.
Odeszłam od niego. Lecz dopiero wtedy dawał mi popalić.
Mój dziadek mnie unikał. Dopiero potem dowiedziałam się, że Daniel wysłał maila do mojego ojca pt. Takiej Emilie jeszcze nie widzieliście. Było to nagranie naszego seksu. Nie miałam pojęcia że to nawet nagrywa. Wtedy doznałam szoku, wyjaśniłam wszystko z dziadkiem, opowiedziałam mu jak to było ze łzami w oczach. Nie wybaczę sobie do końca życia jaką byłam głupią idiotką, no i jak się potrafiłam zeszmacić w oczach dziadka, choć sam mi wybaczył.
Skasował film, a ja następnego dnia poszłam do Daniela.
-Czemu to zrobiłeś? Chcesz się zemścić? Tak?
-Przepraszam, Emilie... Nie wiedziałem co robię.
-Ooh, doskonale wiedziałeś co robisz. Gdzie to masz? Masz tego więcej?! - przeszukiwałam pod poduszkami.
-Mam na telefonie...
Próbował go odblokować ale trzęsły mu się ręce więc sama wykasowałam nagranie.
-Gdzieś jeszcze to masz?! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
Bałam się, że znów może mnie pobić, czy cokolwiek.
-Nie mam.
Łamał mu się głos.
On nagle wyciągnął lufkę i zaczął palić.
Wściekła zabrałam mu to i uderzyłam o podłogę. Stłukłam mu to gówno, a on żałosnie padł na ziemię po stłuczony skarb.
-CO ZROBIŁAŚ?! - krzyknął zły.
-Popatrz co zrobiłeś! Niedobrze mi się robi, jak na ciebie patrzę!
Błagał o spotkania, o wszystko. Po czasie spotkałam się z nim gdy chciał udowodnić mi że mu zalezy na zmianie. Poszedł na odwyk ale chciał, bym poszła z nim. To był warunek, że pójdzie, ale jak pójdę z nim na pierwsze spotkanie. Powiedział, że jestem najważniejszą osobą w jego życiu i to go zapewnia, że da radę.
Ale nie zrobiłam tego bo chciałam do niego wrócić. Zrobiłam to, bo żeby wybaczyć sobie, musiałam wybaczyć i jemu. By ruszyć dalej bez żadnych problemów z przeszłości.
Więcej go nie widziałam.
-Czemu nic mi o tym nie... - zaczęła Gabi.
Usłyszałam kroki za naszymi plecami. Wiedziałam, że to albo Eryk albo Jansen. Odwróciłam się i odsunęłam zapłakana od siostry. Poszłam w ramiona Jansena.
Poczułam się lepiej. O wiele lepiej. Aczkolwiek miałam nadzieję, że nie słyszał wszystkiego. Przywołanie tych wspomnień bolało mnie bardzo mocno, to był najcięższy okres mojego życia i zatęskniłam za byciem normalnym człowiekiem.
-Cieszę się, że wreszcie jesteś. - szepnęłam do Jansena.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz