poniedziałek, 30 maja 2016

Od Emilie

  Z dnia na dzień czułam, że znika cząstka mnie. Byłam z tym sama, ale w te kilka dni zdążyłam nauczyć się strzelać, Klaus wyjaśnił mi jakie naboje do jakich pistoletów, czym w kogo strzelać. Nazw i kombinacji było wiele, a do perfekcyjnego łowcy było mi daleko. Ojciec byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że idę w jego ślady. On odszedł z tego gdy poznał mamę. Ona nie wie o tym, że pracował kiedyś w tajnej organizacji... której nadal nazwy nie znam. Klaus mi o niej nie mówi, nawet nie wiem skąd on zna to wszystko. Skąd wie tyle o mnie, o Jansenie i Samie? Dlaczego mi pomaga?
  Brnęłam dalej w to czego mnie uczył, wykonywałam jego zadania, takie najprostsze. Kazał mi polować na wampiry w lesie, to tu było ich najwięcej. A ja powoli zaczynałam wierzyć w to, że znalazłam coś, czym mogę się zająć.
  W głowie słyszałam głos ojca jak powtarza, żebym tego nie robiła, że to błąd. Nie powinnam robić tego co on w przeszłości. Czułam, że to źle. Ale nie mogłam odpuścić. Wyszkolę się na tyle by zabić Crowley'a a potem zatracę się w tej robocie do końca. Wyeliminuje uczucia. Po co mi one gdy jestem łowcą?
-Idzie ci coraz lepiej. - kiwnął głową siedząc na ziemi opierając plecami o drzewo.
  Spojrzał na martwe ciało zmasakrowanego wampira.
-Ale po co tak go poturbowałaś?
-Chciałam się pochwalić kreatywnością. - parsknęłam oburzona.
-Ale się stałaś lodowata, kotku.
  Odwróciłam się i podłożyłam mu do gardła nóż.
-Nie mów tak do mnie, jasne? Bo cię poćwiartuje. Nikt, ale to NIKT nie ma prawa mnie tak nazywać.
-Dobra, słonko. - parsknął, ale gdy rzuciłam w niego nożem wskoczył na drzewo. - Żart!
-Żartów też nie uznaję. Spieszy mi się.
  Poszłam do samochodu Klausa.
-Gdzie twój wóz?
-Zabawne. - mruknęłam niewzruszona. - Zawieź mnie do hali treningowej.
-Znowu boks?
  Zaśmiałam się pod nosem.
-Nie przesadzasz z treningami?
-Mam być w formie. Gdy będę rozwalać łeb tego skurwysyna który zabił mi siostrę też spytasz, czy nie przesadzam?
-Po prostu teraz trochę zaczęłaś... oddawać się temu w zupełności. Masz kontakt z rodzicami?
-Tak. Lepszy niż kiedykolwiek.
-A więc go ogranicz do minimum.
-Dlaczego? To jedyne osoby, które jestem w stanie kochać.
-Niestety, jeśli powiedziałaś teraz, że chcesz oddać się tej pracy to musisz to zrobić w 100%. Przykro mi, ale nic innego ma się nie liczyć.
-Liczy się ich bezpieczeństwo, Klaus.
-Jedziemy. - mruknął wciskając gaz.
  Ciągle miałam podejrzenia co do niego, miałam wrażenie, że mnie wykorzystuje... ale przecież mi pomaga... moje odczucia co do niego były mieszane. Nadal nie dowiedziałam się skąd wie o prawdziwym Jansenie i Samie, kto to Sam? Musiałam się nauczyć wielu rzeczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz