piątek, 27 maja 2016

Od Emilie

  Stałam na środku przed pokoju w domu Gabi. Słyszałam jakieś śmiechy, rozmowy między nią a Erykiem. Poszłam powoli i bezgłośnie w stronę hałasu, a gdy stanęłam w przejściu Gabi z czegoś się cieszyła, a Eryk ją podniósł.
  Schowałam się za ścianę i spojrzałam w stronę drzwi wyjściowych. Nie chciałam rozmawiać na temat Jansena z siostrą ani z nikim. Sama nie wiem co robić ale wiem, że nie jestem w stanie odejść od Jansena tak po prostu. Z takiego powodu kim jest.
  Przeszłam szybkim krokiem do drzwi i nieumyślnie trzasnęłam nimi.
  Kierowałam się... sama nie wiem gdzie. Za sobą słyszałam wołanie siostry, jednak... nie chciałam się cofać ani z nią rozmawiać o tym co się stało. A wiem, że będzie pytać bo ona czuje takie rzeczy, jeśli coś mnie gryzie, jeśli jestem smutna czy wesoła. Jest moją nadnaturalną bliźniaczką która takie rzeczy po prostu wie.
-Zatrzymaj się, do cholery! Emilie! - dobiegła do mnie w końcu i zatrzymała.
-Czego chcesz? - spytałam zrezygnowana.
-Wiedzieć co się stało? Kiedy weszłaś?
  Zagryzłam wargę.
-Chciałam pogadać o wczorajszym... przeprosić.. czuję się okropnie, że w takim stanie...
-Nic się nie stało... jak się nawalisz zawsze możesz do mnie przyjść. - uśmiechnęła się.
-Jasne... dzięki... - odparłam zamyślona.
-Chyba to nie to, co się męczy.
  Pokręciłam głową na znak, że nic by nie zrozumiała.
  Albo nalegałaby na unikanie kontaktu z Jansenem albo jemu zrobiłaby reprymendę. Wolałam nie rozmawiać z nią na ten temat także z tego powodu, bo uważam, że Jansen nie chciałby dzielić się tym z nikim skoro sprawiło mu trudność pokazać się mnie.
-Odezwę się później. O nic nie pytaj.
-Znowu się pokłóciliście?
-Gabi, nie pytaj, dobra? Pa.
  Odeszłam i skierowałam się do domu. Wypiłam piwo a potem poczekałam aż Jansen wróci. Siedziałam na fotelu, chciałam z nim porozmawiać jak najszybciej to było możliwe.

  Gdy wszedł do środka od razu spojrzał na mnie. Bez słowa stanął przede mną, wskazałam ruchem ręki na fotel naprzeciwko mnie. Usiadł, wpatrywał się we mnie.
  Podniosłam się i spojrzałam mu prosto w oczy.
-Nie wiem nawet jak nazwać to czym jesteś... ale nie boję się ciebie pod taką postacią. Pod żadną postacią się ciebie nie boje bo wiem, że jesteś ostatnią osobą, która byłaby w stanie mnie skrzywdzić. I nie chce cię stracić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz