poniedziałek, 21 marca 2016

Od Jansen'a

Po wizycie dziennikarki byłem juz troche spóźniony na trening, (dorabialem jako trener personalny.) Wysłałem sms do Pawła (mojego podopiecznego) ,, zrób rozgrzewkę i zacznij szarpać sznur troche sie spóźnię" zrobilem omleta i spakowałem go do pudelka plastikowego, wziąłem torbe treningową i wsiadłem do impali. Na siłownię mialem niecale 7 km. Wszedłem do recepcji, tam za ladą stały Sylwia, Wiola i Ewa na raz powiedziały.
-cześć Janson
-no hejka.
Ewa wyjęła spod lady shake.
-trochę juz opadł bo sie ktos spóźnił.
Wziąłem napój i poszedłem prosto do sztani po drodze mówiąc
-dzięki kotku
Byly one dobrymi znajomymi, nic nas nie łączyło prócz pracy i czasami wspólnych wypadów.
Przebrałem się wypiłem shake i poszedłem na strefę cross fit znajdująca sie pietro wyżej i w której Paweł szarpał ciężką line.
-siemka - powiedziałem siadając na drewnianym pudle, on tylko przytaknął, pot lał mu sie juz powoli z twarzy.
-po tem sztanga, dziś klata i ramiona.
Po półtorej godziny trening z Pawłem skończyłem i zacząłem wlasny. Nie chciałem stracić formy, moze jeszcze kiedys sie przydać. Wieczorem skończyłem prace i poszedłem jak zwykle do dziewczyn z recepcji pogadac.
-i jak tam Paweł?  -spytała Sylwia dając klientowi numerek do szafki.
-trzyma formę, szkoda ze nie chce brac udzialu w zawodach, naprawde ma szanse wygrac.
-boi sie, wiesz ... jego ojciec jest kaleką przez walki.
-no wiem, nie nadawał sie widocznie.
-weź skończ! - uniosła glos Ewa
-ej ludzie prace konczymy o 20 dzis, moze skoczymy ma imprezę- zaproponowała Wiola
Dziewczyny jednogłośnie sie zgodziły ja w sumie tez.
-podjadę po was o 21.
-ej nie!  Zanim wrócimy, wykąpiemy sie i w ogole? 
-21:30 pasuje? 
-tak panie szefie - zaśmiała sie Wiola
Poczekałem z nimi do 20, rozwiązałem je do domow i wróciłem do swojego ogatmac sie, kompiel, dżinsy, t-shirt i kortka skórzana która zarzuciłem wychodząc z domu.
Pierwszy dom pod ktory zajechałem byl dom Ewy. Wjechałem na podjazd i zatrąbiłem rytmicznie 5 razy. Z domu wyskoczyła w czarnej sukience Ewa za nią Sylwia i Wiola, wsiadły do auta.
-czemu tak?  - spytałem
-w kupie raźniej i Ewa ma fajne sukienki.
Nie skomentowałem tylko przytaknąłem krzywiąc usta. Niemały kawalek drogi mieliśy do klubu ale już pare min po 22 bylismy na miejscu.
-Tylko dziewczyny spowrotem nie wezmę rzygajacej.
Zaśmiały sie i wychodząc rozbawione powiedziały
-pewnie jak zawsze bedziemy musialy wrócić taksówką.
Zgasiłem dziecinkę zaparkowaną w bezpiecznej odległości od zapijaczonych ludzi.
Zanim wszedłem do środka przywitałem się z ochroniarzem, znam go z widzenia, trochę też rozmawialiśmy na siłowni.
-Jak tam forma ? - zaśmiał się 
-A elegancko, dziś poszła klata
-Ja to dziś nie miałem czasu, wiesz praca, dzieci.
-Je też weź na siłkę - zaśmiałem się 
-Mają 3 i 5 lat - on też się zaśmiał
-A to współczuje.
Nagle przemknęła obok nas dziewczyna, szybko stanowczo, przełykając gorzki smak łez. 
-Czy to była Wiola ?- spytał ochroniarz 
-Nie...chyb nie.. idę to sprawdzić. 
Szybkim krokiem, prawie truchtem goniłem dziewczynę, stanęła przy ścianie budynku i wzięła fajkę od jakiegoś szemranego kolesia i poszła dalej. Nie była to Wiola. 
,,nie mój interes, pewnie wraca do domu, jeśli potrafi chodzić to nie jest bardzo pijana." - pomyślałem
Odwróciłem się i postawiłem nogę w przód ale zaraz zwróciłem się w stronę dziewczyny.
Za jej tropem doszedłem do parku, usiadła na ławce i szybko paliła fajkę, peta wyrzuciła obok i na początku myślałem ,że będzie haftować gdy się schyliła i zakryła twarz rękoma ale ona tylko zaczęła płakać. Podszedłem do niej i nadepnąłem na peta. 
-Mogłaś spowodować pożar. 
Dziewczyna nie odpowiedziała a ja stałem nad nią jeszcze chwilę po czym usiadłem obok. 
-Jeśli nie zniszczyłaś czasoprzestrzeni ani nie wypuściłaś Lucyfera czy też Mrok na światło dzienne to nie masz o co płakać. 
Przestała szlochać i spojrzała sie na mnie z ukosa. 
-Trafisz do domu czy ci pomóc ?
-Nie znam cię, odejdź. 
-Nie potrzebujesz pomocy ?
-Odejdź ! Faceci to świnie ! -i zaczęła płakać głośniej. 
-Okej ja tylko chciałem pomóc. 
Wstałem z  ławki i wróciłem do klubu, dziewczyny zdążyły się już rozręcić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz