Mój pokój przypominał pobojowisko. Wszędzie leżały podarte zdjęcia, szkło z ramek na zdjęcia i połamane drewniane ramki. Pod parapetem leżał drobny srebrny naszyjnik z malutkim serduszkiem. Niedaleko toaletki leżał miś bez głowy.
Trochę mnie poniosło w nocy jak wróciłam. Zniszczyłam wszystko co dostałam lub kojarzyło mi się z tym.. z tą świnią.
Wydostałam się z pościeli. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 10 rano. Spojrzałam przez okno które było tuż przy łóżku.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie odpowiedziałam a zamiast tego wróciłam do kryjówki pod pościelą. Usłyszałam jak drzwi sie otwierają.
-Gabi?-usłyszałam zmartwiony głos siostry.-Co tu sie stało?
Taa.. pobojowisko w moim pokoju nie mogło zostać niezauważone. Odkryła mnie.
-Co sie stało? Czemu płaczesz?
Usiadłam.
-Nie jestem już z Erykiem.
-Zerwał? Dlaczego?
-To ja zerwałam.
-Przez ten wyjazd?
-Nie! Widziałam go wczoraj w klubie! Wyszedł z jednej kabiny w damskiej toalecie z jakaś blondi! Zdradzał mnie!
Em bez słowa mnie przytuliła po czym otarła łzy.
-Możesz go uznać za martwego już teraz.. zabije go.
Uśmiechnęłam się.
-I iść przez takie ścierwo do wiezienia? Nie..
-No dobrze ale ja nadal upieram sie przy mojej wersji ukarania go.
-Nie chcę go po prostu znać.. dla mnie nie istnieje.
-No dobrze a teraz uśmiech, 30 minut i widzę cie w salonie. Mamy wolny dom.
-Nie obiecuję.
-To przyjdę tu po ciebie!
Wyszła a ja nie wiedziałam od czego zacząć. Najpierw pozbierałam wszystkie teraz już bezwartościowe śmieci pełne wspomnień o których chcę zapomnieć, wymazać je z pamięci i wrzuciłam je do kosza który miałam za drzwiami.
Wzięłam dłuższy prysznic, umyłam włosy i założyłam swój kombinezon "kota" z kapturem. Uwielbiałam chodzić w tej powiększonej wersji pajacyka dla dzieci. Podeszłam do szafki z szufladami i odsunęłam jedną. Wzięłam dwie przypadkowe skarpetki. Jedną biała drugą czarną i założyłam je po czym zeszłam na dół.
Tam ku mojemu zaskoczeniu był Stefan, mój i siostry przyjaciel. Stanęłam w drzwiach i pociągnęłam nosem.
-Oj biedactwo..-powiedział i podszedł do mnie po czym mnie przytulił.

-Gdzie Em?
-Pojechała do sklepu wykupić wszystkie pudełka z lodami.
-Jesteście kochani..
-Siadaj.. zaraz przyjedzie Em i wyjemy wszystkie lody oglądając zarąbistą komedie którą ostatnio znalazłem.
Położyłam sie na kanapie po czym zwinęłam sie w kłębek co wyglądało trochę komicznie biorąc pod uwagę że byłam w kostiumie kota.
***
Trzy godziny później byliśmy pełni lodów i trochę pijani. Zrobiliśmy sobie karaoke. Stefan i Em śpiewali (https://www.youtube.com/watch?v=Z_yFB8wJSWA&ebc=ANyPxKrA9yPV3NsLRPKiiiHocnhUUuX-r1K7jLy9zr6paFyr33mI2cfvcKoUq9jhrrDy8XaVlD2hj_BJWIBj2dENmu5d_Vt_dw) a ja śmiałam się leżąc na kanapie i wcinając popcorn. W pewnym momencie zaczęłam nim w nich rzucać. Oni nie przerywając śpiewania zaczęli rzucać we mnie poduszkami z foteli.
Wszystko to skończyło sie tak- leżeliśmy roześmiani na podłodze pełnej popcornu i poduszek.
-Trzeba to posprzątać przed powrotem mamy bo zawału dostanie.-powiedziałam podnosząc się.
Było mi trochę lepiej ale nadal.. w końcu to były 4 lata! Z Erykiem planowaliśmy wspólną przyszłość.. a on.. zmarnował te wszystkie lata. Jego zdrada bolała. Bardzo bolała.
***
Dwa dni później dopiero zmusiłam sie do wyjścia z domu. Nie miałam ochoty oglądać ludzi.. natykać sie na szczęśliwe pary. Ja byłam nieszczęśliwa.
Poszłam do kliniki weterynaryjnej gdzie pomagałam weterynarzowi. Lubiłam przebywać wśród zwierząt. Nawet myślałam by zostać weterynarzem.
-Dzień dobry zwierzaczki! Dzień dobry Darek!
Darek był właśnie weterynarzem. Lekko po 40. Bardzo fajny.
-Dzień dobry Gabi.
-Jacyś pacjenci na dziś?
-Na razie nie.
-To idę zajrzeć do naszych podopiecznych. Może wyprowadzę ich na spacer?
Darek prowadził też małe schronisko na tyłach kliniki. Było tam pięć psów i trzy koty.
-Dobry pomysł. Szczególnie mogłabyś wyprowadzić Pioruna.
-Rozrabia?
-Yhm..
Wzięłam smycz z wieszaka i poszłam do ogrodu. Psy były w jednym dużym kojcu z dachem. Każde miało osobną budę. Miały dobre warunki. Często też bo codziennie były wypuszczane na ogród. Równie często były wyprowadzane na spacery.
-Cześć skarby.-powiedziałam.
Otworzyła drzwi od kojca a wcześniej wzięłam worek z karmą. Nasypałam ja do miski każdego pieska. Piorun spacer!
Łobuz wybiegł z kojca a inne psy zaczęły jeść merdając ogonami.
-Poczekaj zajrzę też do kotków.
Zamknęłam drzwi od kojca i poszłam do kotów. One były trzymane także w kojcu. Był to dodatkowy kojec dla psów ale teraz został przerobiony na koci raj. Nakarmiłam je po czym zaczepiłam na smyczy Pioruna i poszłam z nim na spacer. Przebywanie wśród zwierząt mnie uspokajało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz