-Dzień dobry kochanie. -powiedziała całując mnie w policzek.-Co tak ładnie pachnie?
-Dzień dobry mamo. Zrobiłam jajecznicę.-powiedziałam.
-Siostra jeszcze śpi?
Zastanowiłam sie chwilkę.
-Bierze właśnie prysznic.-powiedziałam po chwili.
Nawet słychać było śpiew dochodzący z łazienki w pokoju Em.
-A tata?
-Późno wrócił ale postara sie zejść na wspólne śniadanie.
-Znowu pracował do późna? -westchnęłam.
-Idziesz dziś na kolację do Eryka?-zapytała mama zmieniając temat i pomagając mi nakryć do stołu.
-Tak. Pan Filins ma dziś imieniny.
-Złóż Gregowi życzenia ode mnie i od taty. A co u nich w ogóle słychać?
-Wszystko dobrze. Pani Filins była ostatnio na badaniu USG. Nie zgadniesz..
-Chłopiec?
-Bliźniaki.
-O widzisz? Pogratuluj.
-Dwie dziewczynki.
-Przypadek?-zaśmiała sie mama.
-Dzień dobry!-powiedziała Em schodząc do jadalni.
-Dzień dobry.-odparła mama z uśmiechem.
-Gdzie tata?-zapytała Em.
-Śpi jeszcze pewnie.
-Zajrzę do niego.-powiedziałam.
Weszłam po schodach na górę. Tata akurat siedział już ubrany po porannej toalecie na łóżku i trzymał głowę w rękach.
-Dzień dobry tatusiu.-powiedziałam siadając do niego a on podniósł głowę i przytulił mnie.
-Dobry słoneczko.-powiedział całując mnie w czoło.
-Czekamy na ciebie.
-Już schodzę. -uśmiechnął sie lecz ja wiedziałam że coś nie gra.
-Źle sie czujesz?
-Jestem po prostu zmęczony.
-Przepracowujesz się.-powiedziałam wtulając się w niego.
-Jest dobrze. Chodźmy już.
Zeszliśmy na dół i usiedliśmy cała czwórką przy stole.
-Mama Eryka urodzi bliźniaczki, wiedziałeś kochanie?-zapytała mama tatę.
-Rozmawiałem ostatnio z Gregiem. Powodzi im się. Trzech chłopaków już w wieku nastoletnim i teraz dwie córeczki i to bliźniaczki. Będę mieli kolorowo.-powiedział.
-Eryk już wie gdzie idzie na studia?-zapytała mnie mama.
-Nadal w tej sprawie sie kłócimy. On nie chce iść daleko.. a moja uczelnia jest daleko. Nie pasuje mu rozłąka.
-Edukacja jest bardzo ważna.-powiedział tata.
-Jedziesz do Chicago w końcu?-zapytała Em.
-Zastanawiam sie nadal, bardzo bym chciała ale to jest bardzo daleko od domu..
-Nie wyjeżdżasz na zawsze kochanie.-uśmiechnęła sie mama.
-Mam jeszcze miesiąc wakacji. -powiedziałam.-W ciągu dwóch tygodniu muszę złożyć dokumenty.
-Dasz radę słonko.
-Właśnie. A my przecież nie uciekniemy jak wyjedziesz.-zaśmiała sie Em.
Jednak wiedziałam ze ją mój wyjazd też smucił. W końcu nigdy na długo nie byłyśmy osobno. W sumie.. to zawsze wszędzie jeździłyśmy razem. Rodzice nawet zaczynali sądzić że mamy coś z papużek nierozłączek.
***
Nadszedł wieczór. Już sie szykowałam na kolacje w domu Eryka. Nie stresowałam się, w końcu w ciągu tych 4 lat często bywałam u niego na kolacji czy obiedzie rodzinnym. Jego rodziców i rodzeństwo bardzo lubiłam i to ze wzajemnością.
Szperałam w szafie kiedy do pokoju weszła Em.
-Co zakładasz?
-Nie wiem jeszcze.. nie mam szczerze ochoty tam iść.
-Znowu sie pokłóciliście.-stwierdziła bardziej niż spytała.
-Taaa..
-Głowa do góry! pokaż mu ze nie może decydować za ciebie!
Stanęłam i zaparłam ręce na biodrach.
-W sumie to masz racje!-powiedziałam i uniosłam podbródek.
-No i to rozumiem!-zaśmiała sie Em.
-A teraz pomóż mi znaleźć coś co mogłabym założyć!-rzuciłam w nią poduszką.
***
Godzinę później już siedziałam przy stole w domu rodzinnym Eryka.
-Wiesz już gdzie idziesz na studia?-zapytała mnie jego mama.
-Chciałabym do Chicago.
-Nie ma mowy.-powiedział Eryk.
-Tam jest bardzo dobra uczelnia o moim kierunku. Otworzyłoby mi to drzwi w tej karierze! Poznałabym tam bardzo dużo ludzi na dobrych stanowiskach dzięki czemu miałabym lepszy start w tym zawodzie.
-Ale mnie to nie obchodzi. Dobrą uczelnie masz też w mieście obok.
-Nie jest tak dobra.
-Ale tam jest też twój kierunek. byłabyś blisko.
-Ale ja chcę do tej w Chicago.-powiedziałam stanowczo-To nie jest na drugim końcu świata. Widywalibyśmy się.
-Nie wyrażam zgody.
-Nie masz nic do mówienia w tym temacie!-powiedziałam oburzona.
Jego tata chrząknął.. byli trochę zmieszani będąc świadkami naszej kłótni.
-Przepraszam was bardzo. Ja już lepiej pójdę. Do widzenia.-powiedziałam wstając i idąc w stronę korytarza.
Tam nie czekając na to aż Eryk do mnie przyjdzie założyłam płaszczyk i szpilki po czym wyszłam z ich domu. Ruszyłam w stronę swojego samochodu. Wsiadłam i pojechałam. Oczywiście nie prosto do domu. Musiałam trochę odetchnąć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz